Na nowo odkryty kawalek Katie Melua jak ulal pasuje do obecnej sytuacji z J. i P. Zastanawiam sie skrycie, czemu takie sytuacje uparcie pchaja sie w moje zycie i jak do diaska udalo mi sie znowu upoupic tak cwany action plan. Kacperek twardo obstaje przy swoim, ze jednak najlepsze sa grzybki - ciekawa jestem, czy one pomoglyby rozwiazac obecny problem :) Ironia sytuacji: wyjechalam z kraju, odlaczylam pepowine, a J. i tak uparcie wbija sie glanami w moja przestrzen, nawet wirtualna. Jego wersja uwodzenia zdecydowanie szarpie mi nerwy i jest jakas taka...wczesnoszkolna. Geezus, czy za wiele domagam sie oczekujac ROMANSU i NAMIETNOSCI, a nie dzialan w stylu ciagniecia za warkoczyk? Mam ochote nawrzeszczec na niego - ale ochota znika kiedy slysze jego miekkie "honey, miss you..."
*sciana*